Wiernie i radośnie trwajcie w rozpoczętym dziele. św. Aniela Merici


WIELKI POST 2015

kliknij, aby powiększyć

Wtorek 31.03.2015

"W TWOJE RĘCE POWIERZAM DUCHA MOJEGO" (Łk 23, 46)

ŚWIADECTWO KAMILA STOCHA:

27-latek z Zakopanego jest osobą wierzącą. Wiarę wyniósł z domu, od rodziców i dziadków. Choć starty w Pucharze Świata mu tego nie ułatwiają, w każdą niedzielę stara się uczestniczyć we Mszy św. Jeśli nie jest to możliwe, wtedy pozostaje modlitwa. Kiedy szczególnie rozmawia z Panem Bogiem? – Kiedy coś mi się nie udaje, wtedy oddaję się pod opiekuńcze skrzydła Pana Boga. Wiem wtedy, że jest przy mnie, czuję to. Modlę się o to, by żadnemu z zawodników nic się nie stało. Bym umiał cieszyć się ze zwycięstwa i godnie przyjął porażkę. Dziękuję za wszystko Panu Bogu, bo Jemu wszystko zawdzięczam – mówi Kamil Stoch. /http://www.opoka.org.pl/biblioteka/X/XS/droga_stoch.html/

Ludzie boją się powierzać całych siebie Bogu, bo myślą, że im coś zabierze. A On nie ma czego zabrać, bo i tak wszystko mamy od Niego. Bóg tylko daje.
Ojcze, powierzamy nasze życie w Twoje ręce, bo jesteśmy pewni, że kochasz nas bezgranicznie i chcesz tylko naszego dobra. Dlatego z wiarą powtarzamy: "bądź wola Twoja".


kliknij, aby powiększyć

Poniedziałek 30.03.2015

"W TWOJE RĘCE POWIERZAM DUCHA MOJEGO" (Łk 23, 46)

Słowa dziecka do Ojca, któremu się bezgranicznie ufa. Słowa zawierzenia i oddania się.
Ostatnie słowo z krzyża mówi o miłości łączącej Syna z Ojcem. To także słowo prawdy o człowieku: ukształtowały nas dłonie Ojca i czekają na nas… po drugiej stronie.
Biblia w poetycki sposób opowiada o Bogu, który własnoręcznie lepi człowieka z prochu ziemi i tchnie w jego nozdrza tchnienie życia. „Dziełem rąk Twoich jesteśmy my wszyscy” – przypomina prorok Izajasz. Początek i finał ludzkiego życia związany jest z dotykiem tych samych dłoni. Bożych, czyli kochających, czułych, delikatnych. Człowiek wyszedł z Bożych rąk i do tych rąk wraca.

ŚWIADECTWO ELENI:

"Wiara i łaska, która mnie Bóg obdarzył pozwala na służenie ludziom. Swoją muzyką, swoim śpiewaniem chcę sprawić, aby łatwiejsze było kochanie, zrozumienie miłości - tej bezwarunkowej, Bożej. Uważam, że Bóg jest miłością i naśladowanie Go nie powinno mieć formy cierpiętnictwa, a raczej uwielbienia. Za każdy dzień, za wszystko, co stworzył, za prawdę, za drugiego człowieka, który przynosi nam radość, którego kochamy lub powinniśmy kochać. Są w życiu zwycięstwa nad cierpieniem. Miłość wszystko zwycięża, jest w stanie wszystko zmienić. I to ona wprowadza prawdziwy i trwały pokój w życie poszczególnych ludzi i całych społeczności. W pozdrowieniu Chrystusa: "Pokój wam" jest dla nas zapowiedź życia. Na Jego życiodajną moc wskazuje też prefacja wielkanocna: ON umierają, zniweczył naszą śmierć i zmartwychwstając, przywrócił nam życie..." /red. M. Krzyżanek, "Być szczęśliwym", Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1999/

Panie! Oddajesz siebie z ufnością Ojcu. Wiesz, że nie idziesz donikąd, ale do domu Ojca. Pomóż mi składać moje życie w czułe dłonie Boga. Zachowaj od poczucia, że cokolwiek mi się należy. Pomóż zrozumieć, że wszystko jest darem. Wlej łaskę wdzięczności. Obejmuję Twój krzyż, Panie. Przyjmij mnie do swej miłości. Oddaj i mnie w ręce Ojca, teraz i w godzinie śmierci. Amen


kliknij, aby powiększyć

Piątek 27.03.2015

"WYKONAŁO SIĘ!" (J 19, 30)

ŚWIADECTWO O AGACIE MRÓZ:

Czy śmierć przegrywa? Powie ktoś, co za bzdurne pytanie? Nikt ze śmiercią nie wygra. Biedny czy bogaty, człowiek prosty czy wykształcony – wszyscy kiedyś umrą, nikt się śmierci nie oprze. Wierzący podadzą tylko przykład Jezusa Chrystusa, który jako jedyny pokonał śmierć. Ale żadnemu człowiekowi się to udać nie może. Bywa jednak, że śmierć zwycięża czasami tylko pozornie.
Już dawno przebrzmiała medialna wrzawa opisująca śmierć naszej wybitnej siatkarki Agaty Mróz. Jej śmierć była dużym wstrząsem dla milionów Polaków; nie tylko dla kibiców piłki siatkowej, a nawet sportu w ogóle, ale dla wielu z nas, który do głębi poruszyła nie tylko śmierć Agaty w tak młodym wieku, ale przede wszystkim jej ofiara złożona na ołtarzu życia. Ofiara swojego życia poświęcona życiu jej dziecka zdecydowała, że w tym przypadku śmierć przegrała. Agata Mróz od dziecka grała w piłkę. Najpierw była to koszykówka, a od trzynastego roku życia – siatkówka. W zasadzie od tego momentu zaczęła się jej wielka kariera sportowa. W wieku 17 lat była już mistrzynią Europy kadetek. Jednakże już wkrótce jej kariera stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Lekarze diagnozują u niej straszliwą chorobę – mielodysplazję, w wyniku której niszczone są komórki krwi. Przerwała treningi, aby podjąć długotrwałe leczenie. Po trzech latach intensywnej terapii choroba została zaleczona. Podjęła na nowo treningi. Teraz nastąpił niebywały rozkwit jej siatkarskiego talentu. W 2003 i 2005 wraz z drużyną Złotek, jak nazwano narodową reprezentację siatkówki kobiet, zdobywała Mistrzostwo Europy.
Przełomowym okazał się rok 2007. Choroba, dotychczas jakby kontrolowana i „trzymana na dystans” dzięki lekom, zaatakowała tym razem zdecydowanie, z nową siłą. Leczenie farmakologiczne nie przynosiło już efektu. Konieczny był przeszczep szpiku kostnego. Ale do przeszczepu była jeszcze bardzo daleka droga. Wcześniej, bowiem, 9 czerwca 2007 r. Agata wyszła za mąż. Był to jej naprawdę szczęśliwy dzień. Jeszcze większą radość przeżyła we wrześniu, gdy okazało się, że jest w ciąży, chociaż ten fakt mocno pokrzyżował zamierzenia lekarzy, którzy zakwalifikowali ją już do przeszczepu szpiku kostnego. Decyzję o przeszczepie, świadoma niebezpieczeństwa, jaką ona niesie, przesunęła na czas po urodzeniu dziecka. Nigdy tej decyzji nie zmieniła. Ale teraz walczyła o dwa życia – swoje i dziecka. I tak jak na boisku, tak i teraz, w szpitalnej sali z sobie znaną wytrwałością i uporem walczyła. Pomagała jej w tym cała Polska. Ze względu na konieczność przeprowadzenia u niej wielokrotnej w tym czasie transfuzji krwi, tysiące Polaków bezinteresownie oddało dla niej setki litrów krwi, z której skorzystała nie tylko Agata, ale i wielu innych chorych. 4 kwietnia urodziła córeczkę Liliannę. Szczęśliwa matka uznała, że jest ona po części „dzieckiem całego Narodu”, gdyż krew, którą otrzymywała od tak wielu ofiarodawców, pozwoliła urodzić się jej córeczce.
Teraz rozpoczął się prawdziwy wyścig z czasem. Przygotowywano ją do jak najszybszego przeprowadzenia przeszczepu szpiku kostnego. Dawca już był od dawna ustalony. W połowie maja Agata czuła się na tyle dobrze, że nie stwierdzono przeciwwskazań do przeprowadzenia operacji. Organizm potrzebował około miesiąca, aby przeszczep został przyjęty. Niestety. Mocno osłabiony chorobą i ciążą organizm Agaty był praktycznie nieodporny. Wdała się infekcja. Agata zmarła 4 czerwca 2008 r. Lekarze twierdzą, że brakło kilku dni, aby szpik się przyjął. Zabrakło kilku dni. Miała dopiero 26 lat. Zmarła dokładnie w 2 miesiące po urodzeniu córeczki, a pochowano ją w Tarnowie dokładnie w rok od dnia ślubu.
Walczyła do końca. Swoim poświęceniem, ofiarą i odwagą sprawiła, że jej życie trwa nadal. Po jej śmierci mąż Agaty, Jacek Olszewski, powiedział: „Gdyby miała jeszcze raz wybierać, czy zdecydować się na własne zdrowie, czy życie córki, nigdy nie zmieniłaby zdania.” Świadomie podjęła walkę w beznadziejnej, wydawałoby się sytuacji. Swoją misję, którą powierzył jej Bóg, wykonała do końca. I dlatego nie przegrała swojego najważniejszego meczu, nie przegrała swojego życia. Dwa dni przed śmiercią powiedziała swojemu mężowi: „Gdybym miała jeszcze raz wybierać, wybrałabym tak samo. Jestem szczęśliwa, odchodzę spełniona.” /http://www.katolik.pl/smierc-przegrywa,1904,416,cz.html/

Dziękuję Ci, Jezu, żeś wytrwał do końca. Pomóż mi zrozumieć prawo Paschy, że ziarno musi obumrzeć, by wydało plon, że śmierć jest życiem, ubóstwo - bogactwem, a cierpienie - łaską. Daj mi proszę, tak żyć, by u kresu móc powiedzieć: wykonało się.


kliknij, aby powiększyć

Czwartek 26.03.2015

"WYKONAŁO SIĘ!" (J 19, 30)

A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: WYKONAŁO SIĘ! I skłoniwszy głowę oddał ducha." (J 19, 30)
Jezu! Wszystko skończone. A jednak to co wygląda jak beznadziejny finał, jest nowym początkiem. Świat jest zbawiony, pokonana śmierć, zwyciężony grzech. Brama życia otwarta.

ŚWIADECTWO O ŚW. JANIE PAWLE II:

"Wykonało się Jana Pawła II. Jego śmierć była jak pieczęć potwierdzająca dokonane dzieło. Życie spełnione i wierne aż po ostatnie „Amen”. Umierający Jan Paweł II mógł bez wątpienia powtórzyć za Ukrzyżowanym: „Wykonało się!”.
Ostatnie słowa Jezusa – ostatnie słowa Jana Pawła II. Czy wolno pozwolić sobie na takie zestawienie? Wolno, a może nawet trzeba. Papież powtarzał przecież, że człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa. Tym bardziej tego człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa.
Umieranie Jana Pawła II było i pozostanie doświadczeniem bardzo osobistym dla wielu ludzi na całym świecie, nie tylko dla wierzących. Pewnie dlatego, że Papież z Polski miał niezwykły dar komunikacji. Budował osobistą więź. Nawet kiedy spotykał się z ludźmi w tłumach, nawiązywał kontakt z każdą osobą. Kiedy stałem na Placu św. Piotra wpatrzony w okna pokoju Papieża, miałem wrażenie, jakbym był tuż obok niego. Drugim uczuciem było poczucie jedności z wszystkimi, którzy są obok mnie, a także dalej w Polsce i na całym świecie. Byliśmy razem, jak rodzina żegnająca ukochanego Ojca. Aż żal, że te chwile jedności, zwłaszcza wśród Polaków są tak rzadkie. Pomimo ogromnej medialności tego wydarzenia, uszanowana została intymność śmierci. Bezpośrednich świadków ostatnich chwil Papieża było niewielu. Najbliżsi współpracownicy, przyjaciele. Pod krzyżem Chrystusa stało także niewielu, a przecież ta śmierć miała znaczenie uniwersalne. Śmierć Papieża poruszyła świat. Zostawiła ślad nie tylko w emocjach, łzach, wzruszeniu, ale doprowadziła wielu do przemiany życia, do nawrócenia.
Papież umierał przytulony do krzyża Chrystusa. Dlatego zwyciężył. Mocą miłości „do końca”. „Amen”. Taki był podobno ostatni szept umierającego Papieża. To słowo najmocniej kojarzy się z Jezusowym „Wykonało się”. W ustach Ukrzyżowanego to słowo było obwieszczeniem ukończenia dzieła, wypełnienia zadania. Było ostatecznym potwierdzeniem życia Chrystusa, które było całkowicie dla innych – dla Ojca i dla ludzi. Życie wydane, poświęcone, w służbie, w posłuszeństwie. Czyż ten Chrystusowy wzór nie był programem życia Jana Pawła? Życie Papieża wykonało się. Życie dobre, spełnione, domknięte. Jak ziarno rzucone w glebę świata, ziemię serc. Przyniosło, przynosi plon obfity". /http://gosc.pl/doc/793467.Wykonalo-sie-Jana-Pawla-II/

Panie Jezu, proszę pomóż mi tak przeżyć swoje życie bym na jego końcu mógł powiedzieć: "Wykonało się". Wykonało się wszystko co zaplanowałeś. Przeszedłem drogę, którą mi wyznaczyłeś.
Niech każdy dzień, który przybliża mnie do Ciebie będzie wypełnieniem Twojej woli. Amen.


kliknij, aby powiększyć

Środa 25.03.2015

Uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie

Na dziewięć miesięcy przed Bożym Narodzeniem obchodzimy uroczy¬stość Zwiastowania Pańskiego — Święto Wcielenia Bożego Słowa. Posłuchajmy jak opisuje to wydarzenie św. Łukasz w swojej Ewangelii:
"Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.
Anioł wszedł do Niej i rzekł:
Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą.
Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.
Lecz anioł rzekł do Niej:
Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca.
Na to Maryja rzekła do anioła:
Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?
Anioł Jej odpowiedział:
Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.
Na to rzekła Maryja:
Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!
Wtedy odszedł od Niej anioł".
W Nazarecie miał miejsce najpiękniejszy dialog, jaki zna historia. Bóg zaproponował Maryi współudział w wielkim dziele zbawienia. Przedstawił swój plan, uszanował wolną wolę, czekał na odpowiedź. Pokorna służebnica Pańska odpowiedziała "fiat" - 'niech mi się stanie'. W tym momencie Bóg stał się Człowiekiem i zamieszkał między nami.
Każdy człowiek ma swoje 'zwiastowanie'. Do każdego człowieka Bóg przychodzi z konkretną propozycją i czeka na odpowiedź.
Polećmy Bogu nasze serca, aby zawsze były gotowe wykonać to, czego Bóg od nas oczekuje.


kliknij, aby powiększyć

Wtorek 24.03.2015

"PRAGNĘ" (J 19, 28)

ŚWIADECTWO KRZYSZTOFA HOŁOWCZYCA:

"Krzyż pozwala niejednokrotnie głębiej spojrzeć w swoje wnętrze. Gdy życie toczy się zbyt gładko, można naprawdę pewnych rzeczy nie zauważać. To smutek je dla człowieka niejako wydobywa, one na nowo zaczynają funkcjonować i ... atakować. Przez smutek człowiek zaczyna poruszać się jakby na innych pokładach, spoglądać na świat inaczej. Śmiejąc się bezustannie i bawiąc, na pewno nie potrafiłbym odnaleźć wielu ważnych w życiu wartości. A kiedy z tego smutku się wychodzi, człowiek ma już pewne pożyteczne postanowienia, łatwiej otwiera się na innych, samemu sobie daje szansę lepszego życia, bardziej pogłębionego"./ red. M. Krzyżanek, "Być szczęśliwym", Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1999/

Panie Jezu, dziękuję Ci za wszystkie trudne chwile w moim życiu, a jeszcze bardziej za to, że zawsze jesteś blisko mnie i wspierasz. Proszę Cię za wszystkich, którzy w tym czasie przeżywają różne cierpienia i smutki, którzy dźwigają krzyż choroby i samotności. Bądź dla nich Źródłem mocy i pocieszenia.


kliknij, aby powiększyć

Poniedziałek 23.03.2015

"PRAGNĘ" (J 19, 28)

"Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: PRAGNĘ". (J 19, 28)
Pragnę - to słowo prosto z serca Boga, który chce mojego zbawienia, mojej miłości.
To echo Bożego wołania: Adamie gdzie jesteś?. Jezu, otwórz moje uszy, bym słyszał głos spragnionego Boga, bym nie chował się już dłużej w mroku grzechu, złości, pychy .... Obym wyznał: moja dusza pragnie Ciebie, Boże. Bez Ciebie ginę.
Słowo „pragnę” pozostaje także zwykłą prośbą cierpiącego człowieka, wołaniem o prosty gest miłości bliźniego. Krzyk „pragnę” dobiega nieustannie od strony spragnionych – ludzi żyjących w materialnej lub duchowej biedzie. Jezus utożsamił się z tymi, którzy są głodni, spragnieni, chorzy, w więzieniu, z cudzoziemcami i z tymi, którzy są nadzy. „Zapewniam was: wszystko, co zrobiliście dla jednego z tych najmniejszych moich braci, zrobiliście dla Mnie”. Bóg jest blisko małych, cierpiących. Sam staje się słaby. Ukrywa się w ubogich. Kto nie zatyka uszu na wołanie ubogich, kto staje się przyjacielem wykluczonych, niesprawnych, samotnych, ten staje się przyjacielem Boga. Kto się odwraca od ubogich, odwraca się od Boga.

ŚWIADECTWO ADAMA BACHLEDY-CURUSIA:

Obolały człowiek, upokorzony przez drugiego, okaleczony przez życie - jakże to często obraz, na jaki nie chcemy patrzeć lub udajemy, że go nie ma. Upokarzamy i jesteśmy upokarzani. Mścimy się i na nas się mszczą. Prześladujemy i nas prześladują. Kiedy wreszcie powiemy: koniec, dość, przebaczam? Może właśnie wtedy warto wspomnieć obolałą postać Chrystusa wiszącego na krzyżu, sam krzyż. To symbol, który tak bardzo wrośnięty jest w pejzaż gór, mojej rodzinnej ziemi. Od urodzenia patrzę na krzyż na Giewoncie. Ilekroć jestem na samym szczycie, tyle razy kornie skłaniam głowę przed Bogiem i staję się coraz bardziej pokorny wobec życia. Ten krzyż postawili nasi przodkowie 9 lipca 1901 roku; jeden z nich uległ wypadkowi. Dzielnie znosił swoje kalectwo do końca życia. To był jego krzyż. Myślę, że każdy z nas ma taki swój krzyż, za który powinniśmy Bogu podziękować. Bo chyba w ten właśnie sposób Bóg w trosce o nasze zbawienie przypomina nam o pokorze.
W kieszeni marynarki noszę różaniec. W trudnych chwilach dotykam krzyżyka. Jest mi wtedy lżej, powtarzam sobie za Ojcem Świętym Janem Pawłem II: W górę serca. Ten krzyż obronił mnie wiele razy i pomaga mi z ufnością patrzeć na tych, którzy może dzisiaj nie wiedzą, co czynią, ale być może jutro będą moimi przyjaciółmi - ja w to wierzę". / red. M. Krzyżanek, "Być szczęśliwym", Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1999/

Panie Jezu, Ty pragniesz mojej miłości. Uzdolnij mnie do miłości bliźniego, bym w tych, których codziennie spotykam mógł Tobie usłużyć i zaspokoić Twoje pragnienie. Amen


kliknij, aby powiększyć

Piątek 20.03.2015

"BOŻE MÓJ, BOŻE MÓJ, CZEMUŚ MNIE OPUŚCIŁ?" (Mt 27, 46)

ŚWIADECTWO JACQUESA FESCHA:

"Szamotanina pod kantorem. 25 lutego 1954 r. Jacques Fesch zaciska dłoń na pistolecie. Nie chce nikogo zabić, rewolwer zabrał jedynie dla zastraszenia personelu. Chce zabrać z kasy pieniądze i jak najdalej zwiać. Koledzy już dawno uciekli. Chłopak wpada do kantoru jak szaleniec. Widząc, że nie ma w nim pieniędzy, uderza bankiera kolbą rewolweru i ucieka. Rusza pogoń.
Widząc przed sobą policjanta, przerażony pociąga za spust. Nie jest dobrym strzelcem, strzela przez materiał płaszcza, a po drodze zgubił nawet okulary, a jednak kula trafia prosto w serce. Zostaje skazany na śmierć. Do więziennej celi puka kapłan: Czy możemy porozmawiać? – Nie, ojcze. Nie mam wiary, proszę się nie trudzić.
Każda minuta dłuży się w nieskończoność. Niespodziewanie w życiu skazańca wydarza się coś, czego sam nie potrafi nazwać. – Nagle w ciągu kilku chwil uzyskałem wiarę. Absolutną pewność – pisze. Dokonuje się przemiana. – Jestem tą samą osobą, co przed tragedią: nadal słabą i grzeszną, ale poznałem miłość Chrystusa. Nie mogę się doczekać, kiedy wpadnę w Jego ramiona – pisze do swojej sześcioletniej córeczki.
30 września 1957 roku, w ostatnią noc przed egzekucją, drżącą dłonią notuje: To już jutro koło czwartej rano. Niech się dzieje wola Pana we wszystkim. Mam uwielbić Jego święte imię i wiem, że się tak stanie. Oczy mam utkwione w krzyż. Nie odrywam wzroku od ran Zbawiciela. Czekam na Miłość. Już za pięć godzin zobaczę Jezusa". /http://gosc.pl/doc/793426.Strzal-w-serce/

Panie Jezu spraw, aby nigdy nie brakowało mi odwagi w szukaniu prawdy, kochaniu piękna, pragnieniu dobra oraz czynieniu tego, co najlepsze dla drugiego człowieka.


kliknij, aby powiększyć

Czwartek 19.03.2015

Uroczystość św. Józefa

Dziś obchodzimy w Kościele uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny i Opiekuna Jezusa. Przez Jego wstawiennictwo polecajmy Bogu wszystkie nasze intencje.
Módlmy się za nasze rodziny, by panowała w nich wzajemna miłość i zgoda.
Módlmy się o pracę dla wszystkich bezrobotnych, którzy szukają zatrudnienia.
Módlmy się o zdrowie dla chorych, zwłaszcza z naszych rodzin i nam bliskich.

Święty Józefie, mój najmilszy Opiekunie, w poranek dzisiejszego dnia oddaję się pod Twoją szczególną opiekę. Dopomóż mi w pracy i w spełnianiu moich obowiązków, broń od grzechu, uproś mi potrzebne cnoty, zachowaj od wszelkich niebezpieczeństw duszy i ciała. Błagam Cię, święty Józefie, czuwaj nade mną, abym zawsze szedł drogą cnoty, a nigdy nie zbaczał na drogi występku. Niech za Twoim przykładem ukocham Boga ponad wszystko, pełniąc dzisiaj i zawsze Jego święte przykazania i niech przy Twojej pomocy przyczynię się do zbawienia moich bliźnich. Amen.

Ojcze wiary trudnej, chroń nas przed niewiarą i wygodnictwem!
Mężu troskliwy, niech nie będzie rozbitych małżeństw i dzieci niczyich!
Obrońco Chrystusa, stań po stronie pokrzywdzonych i biednych!
Żywicielu Rodziny, niech Chrystus w głodnych otrzyma pajdę chleba!
Stróżu Dziewicy, stań między zakochanymi!
Robotniku Nazaretański, naucz nas rzetelnie pracować!
Kotwico nieszczęśliwych, zakwitnij różą w cierpieniach!
Aniele umierających, na progu wieczności rękę podaj!
Patronie szarych dni, bądź nam słońcem wiosennym!


kliknij, aby powiększyć

Środa 18.03.2015

"BOŻE MÓJ, BOŻE MÓJ, CZEMUŚ MNIE OPUŚCIŁ?" (Mt 27, 46)

ŚWIADECTWO TOMASZA BUDZYŃSKIEGO:

"Siedział na przystanku w Poznaniu, gdy otoczyła go grupa skinheadów. Zaczęli atak: "Wierzysz w Chrystusa? Chcesz w szpitalu wylądować?". Tomek Budzyński wystraszył się, ale odpowiedział: "Tak, wierzę w Jezusa." Nagle jeden z nich huknął muzyka w nos. Polała się krew.
„I co, a teraz jeszcze wierzysz?”. „Tak, wierzę”. „No, teraz to już mnie zakopią” – pomyślał muzyk. A tu cud. – Siedzieli wokół mnie, żebym im nie zwiał. I ten, który siedział najbliżej, mówi: „Zostawcie go. On już tak będzie chyba zawsze wierzył”. A ja w duchu pomyślałem sobie: „Panie Jezu, dzięki Ci! Oby to było proroctwo! Żeby to się sprawdziło”. I poszli sobie. Jeszcze mnie trochę poprzezywali, ale poszli.
Znajomi zareagowali momentalnie: zawołać naszych chłopców? Budzyński machnął ręką. Nie. Zostawcie ich". /http://gosc.pl/doc/793408.I-co-wierzysz-jeszcze-Tomasz-Budzynski/

Jezus został sam. Ludzie Go nie zrozumieli. Nikt nie stanął w Jego obronie. Jezus przyjął wyrok, bo cię kocha.
Panie Jezu, dodawaj mi odwagi każdego dnia i w każdej sytuacji. Abym nigdy nie odwrócił się od Ciebie tylko dlatego, że coś mi się nie udało, nie wyszło, że się pomyliłem. Koledzy wyśmiali. Zostawili samego.


kliknij, aby powiększyć

Wtorek 17.03.2015

"BOŻE MÓJ, BOŻE MÓJ, CZEMUŚ MNIE OPUŚCIŁ?" (Mt 27, 46)

ŚWIADECTWO MARKA CITKI:

" Każdy z nas, chrześcijan, musi mieć świadomość, że jego droga nie będzie usłana różami. Pan Jezus wielokrotnie mówił o konieczności niesienia swojego krzyża. Dlatego nasza droga pełna jest wybojów, zakrętów, trudności i cierpienia. Ci, którzy mimo prześladowań wytrwają na tej drodze i nie zawrócą - osiągną królestwo niebieskie. Nasza droga jest naśladowaniem drogi Jezusa. On dał nam przykład, jak osiąga się królestwo. Musimy pamiętać, że na tej drodze mogą nas spotkać różne trudności, tego się nie da uniknąć. Nie powinniśmy jednak na to zwracać uwagi, iść wytrwale, nie wątpić. Trudności są sprawdzianem naszej wiary i ufności w Boga.
I mnie zdarzyło się wykrzyknąć Bogu, gdy spotkała mnie krzywda: Panie, dlaczego ja? Na szczęście moja wiara pomogła mi przejść przez trudny okres, a pozorne nieszczęście przyniosło jeszcze dobre owoce. Dziękowałem Bogu, że mnie tak doświadczył. Czy wierzymy tylko wtedy, gdy wszystko się układa po naszej myśli? To są ważne pytania, dobrze je sobie raz po raz stawiać". / red. M. Krzyżanek, "Być szczęśliwym", Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1999/

Panie Jezu, Ty znasz mnie całego lepiej niż ja sam. Wiesz bardzo dobrze, co kryje się w moim sercu. Widzisz nie tylko sytuację, w których ktoś sprawia mi przykrość, ale również te, w których ja jestem powodem łez dla innych. Mimo to, wciąż jesteś przy mnie. Pomóż mi w każdej sytuacji zachować godność człowieka - nie krzywdzić bliźniego, zanim nie spojrzę w głąb siebie.


kliknij, aby powiększyć

Poniedziałek 16.03.2015

"BOŻE MÓJ, BOŻE MÓJ, CZEMUŚ MNIE OPUŚCIŁ?" (Mt 27, 46)

Jezus był naprawdę, w pełni człowiekiem, jak każdy z nas. I w swym człowieczeństwie czuł się opuszczony w swym cierpieniu na Krzyżu. Opuszczony przez uczniów, przez tych, których uzdrowił, których nauczał i czuł się też opuszczony przez Boga. My też, gdy cierpimy, gdy mamy kłopoty, gdy odejdzie od nas ktoś bliski, odczuwamy samotność. Wydaje się nam, że Bóg o nas zapomniał. Ale możemy być pewni, że jest to tylko uczucie, zrozumiałe w takiej sytuacji. Tak naprawdę Bóg właśnie wtedy jest najbliżej nas.

ŚWIADECTWO KS. KAZIMIERZA ORZECHOWSKIEGO:

Byłem bardzo ciężko chory na raka trzustki – opowiada ks. Kazimierz Orzechowski. – Otaczała mnie duchowa pustka, ciemność, zapaść. Przyszli znajomi aktorzy i klepią po ramieniu: „Módl się, trzymaj się, Pan Bóg pomoże!”. A ja wtedy krzyczę: „Dajcie mi spokój! Nic mi już nie pomoże! Nie chcę waszej modlitwy! Ona nic nie zmieni! Mam już dosyć”. I ja, kapłan katolicki, czuję, że schodzę do piekła. Fizyczne doświadczenie: otwierają się przede mną bramy otchłani. Spocony pomyślałem: „Jezus, Maria, gdybym miał teraz umrzeć, to chyba moje sumienie skazałoby mnie na piekło”. Bo to nie Pan Bóg cię skarze, ale sam wybierasz! Leżę i czuję, że dotykam piekła. I resztką sił uchwyciłem się kurczowo Bożego Miłosierdzia i krzyknąłem: „Jezu, ratuj!”. I czuję, jak chwyta mnie Jego ręka. Natychmiast! I dziś wiem, że gdybym był w największym piekle życia, wystarczy krzyknąć: „Ratuj!” i On mnie natychmiast wyciągnie. /http://gosc.pl/doc/793444.Dotknalem-piekla-Ostatnia-deska-ratunku/

W krzyżu jest nasze zwycięstwo. Na krzyżu Jezus jest jeszcze bardziej Bogiem tych, którzy przeżywają każdy dzień w ciemności. Jest z tymi, którzy są nieszczęśliwi w swoim życiu, z tymi, którzy płaczą i odczuwają ból nie do zniesienia. Często człowiek przeżywa dramat opuszczenia przez wszystkich, również przez Boga. Uczucie, że jest się zostawionym samemu sobie i nie ma nikogo, na kim można by się oprzeć, jest przerażające. Gdy wiemy, że Bóg jest z nami, możemy znieść bardzo wiele. Gdy wydaje nam się, że Boga nie ma, to przygniata nas ogromny ciężar, z którym nie możemy sobie poradzić. Od momentu zwycięstwa na krzyżu i chwały zmartwychwstania Chrystus zawsze wychodzi nam naprzeciw. Chrystus - Emmanuel, czyli Bóg z nami - na zawsze. Na zawsze w naszym opuszczeniu i samotności, w naszym cierpieniu i bólu. Na zawsze w naszych smutkach i radościach.


kliknij, aby powiększyć

Wtorek 10.03.2015

"NIEWIASTO, OTO SYN TWÓJ...
OTO MATKA TWOJA."
(J 19, 26b-27a)

ŚWIADECTWO MAGDY ANIOŁ:

Dla mnie śpiewanie dla Maryi jest całkowicie naturalne i oczywiste. Podziwiam Jej postawę i odwagę, zwłaszcza jako matka. Ona była człowiekiem i miała ogromne zaufanie do Boga. Wciąż czuję, że mi tego brakuje. Drżę o swoje dzieci i często nie ufam tak, jak Ona.
Bardzo naturalną jest dla mnie modlitwa różańcowa. Chciałabym jak najwięcej uczyć się od Maryi.
Bardzo często, kiedy ma się wydarzyć lub dzieje się coś złego, czuję, że różaniec to najlepsza broń przed złem. Przypominają mi się dwie sytuacje. W lipcu, podczas powodzi w Polsce jednego dnia była u nas straszna burza z gradem i wichurą. Dominika, moja córka, bardzo się bała, wręcz panikowała. Przytuliłam ją wtedy i zaproponowałam modlitwę. Już po kilku paciorkach różańcowych za oknem zaczęło się rozjaśniać, a Dominika uspokoiła się. Druga sytuacja wydarzyła się w górach. Schodziłyśmy po całym dniu wędrowania, gdy zaczęło się robić ciemno. Widziałam, że Dominia boi się, a nawet pochlipuje. Zaczęłam odmawiać różaniec. Dominika też powtarzała „Zdrowaś Maryjo”. Nawet nie wiem, kiedy wyszłyśmy z ciemnego lasu. Dominika była przeszczęśliwa. Wierzę, że różaniec to wielka siła. /Wypowiedź pochodzi z miesięcznika "Mały Gość Niedzielny"/

Panie, Ona jedna nie zawiodła Cię nigdy. Przez całe swoje życie szukała woli Twego Ojca i pełniła ją. Dlatego znalazła Cię i na tej drodze. Dlatego jest Twoją Matką. Jest naszą Matką.
Maryjo, prosimy Cię, naucz nas tak jak Ty, odpowiadać Bogu w każdej sytuacji "niech mi się stanie według Słowa Twego".


kliknij, aby powiększyć

Poniedziałek 09.03.2015

"NIEWIASTO, OTO SYN TWÓJ...
OTO MATKA TWOJA."
(J 19, 26b-27a)

Na krzyżu Pan Jezus ostatkiem sił przemawia do nas siedem razy. To już ostatnie z Jego słów. Tuż przed śmiercią daje nam poznać, co się rozgrywa w Jego sercu. Testament, który w ten sposób pozostawia, jest nam szczególnie drogi.
Panie Jezus Chryste, dziękujemy Ci za to, że ciągle przemawiasz do nas, szczególnie dziękujemy Ci za te ostatnie słowa, które - jako swój testament - skierowałeś do każdego z nas z wysokości krzyża.
Powiedziałeś je także do mnie. Spraw, aby wniknęły one w moje serce. Jak najgłębiej. Do samego dna. Abym je pojął. Aby już nigdy nie uległy zapomnieniu, lecz aby żyły i stały się mocą w moim sercu. Dlatego zechciej wyrzec je do mnie jeszcze raz. Tak, bym posłyszał dźwięk Twego głosu.
[Jezus] rzekł do Matki: NIEWIASTO, OTO SYN TWÓJ. Następnie rzekł do ucznia: OTO MATKA TWOJA. (J 19, 26b-27a)

Maryja pod krzyżem została dana Kościołowi jako Matka i Opiekunka. Jako Pośredniczka i Pocieszycielka. Tam właśnie, Maryja przyjęła pod krzyżem każdego z nas jako swoje własne dziecko. W tym szczególnym momencie, na kilka chwil przed śmiercią Jezusa zostaliśmy obdarowani wielkim darem duchowego macierzyństwa Maryi, Matki Boga i Matki każdego z wierzących.
Istotną rzeczą jest fakt, że Jezus nie zwrócił się do Jana po imieniu. Powiedział tylko Matce: Oto Twój syn, a umiłowanemu uczniowi: Oto Matka twoja. Ale kto tak naprawdę jest umiłowanym uczniem Jezusa? Każdy z nas! I dlatego imię Jana nie jest wymienione w tej scenie. Jezus tutaj właśnie nam wszystkim i każdemu z nas z osobna powierza swą Matkę! Jezus mówił tym dwojga ludziom, którzy byli Mu najbliżsi i trwali przy Nim do końca, aby również dla siebie byli bliscy. Przez Niego są ze sobą spokrewnieni. I my także jesteśmy ze sobą nawzajem spokrewnieni w Krwi Chrystusa. I każdy człowiek - nawet najdalszy - jest naszym bratem.

ŚWIADECTWO Z ZAMACHU NA JANA PAWŁA II

Jan Paweł II został postrzelony przez tureckiego zamachowca Mehmeta Ali Agcę w brzuch oraz rękę. Jak ustalili śledczy, chwilę wcześniej Ali Agca mierzył w jego głowę. Jan Paweł II schylił się wtedy do małej dziewczynki Sary i wziął ją na ręce. Zamachowiec opóźnił oddanie strzału prawdopodobnie dlatego, że dziewczynka którą papież trzymał na rękach lekko przysłoniła go co uniemożliwiło zamachowcowi dokładne wycelowanie. Ranny papież osunął się w ramiona stojącego za nim sekretarza. Ochrona przewiozła Jana Pawła II do polikliniki Gemelli, gdzie poddano papieża sześciogodzinnej operacji. Papież wierzył, że swoje ocalenie nie zawdzięczał tylko szczęściu. Wyraził to słowami: Jedna ręka strzelała, a inna kierowała kulę. Wierni dostrzegli pewien związek. Zamach miał miejsce 13 maja, podobnie jak pierwsze objawienie Matki Bożej w Fatimie w roku 1917.
Rok po zamachu papież udał się do Fatimy w swą podróż apostolską, chcąc złożyć Matce Boskiej hołd i podziękowanie za to, że ta ocaliła mu życie. Wyjęty podczas operacji pocisk z pistoletu Mehmeta Ali Agcy został przekazany jako wotum, a następnie go umieszczono wewnątrz korony figury Matki Bożej Fatimskiej.

Panie Jezu Chryste wyznając, że Twoja Matka jest Matką naszą, a my wszyscy jesteśmy w Tobie braćmi i siostrami; przez Jej wstawiennictwo prosimy Cię, spraw, abyśmy zawsze żyli tak, jak przystoi wspólnocie świętych.


kliknij, aby powiększyć

Piątek 06.03.2015

"ZAPRAWDĘ, POWIADAM CI:
DZIŚ ZE MNĄ BĘDZIESZ W RAJU"

(Łk 23, 43)

ŚWIADECTWO KRZYSZTOFA HOŁOWCZYCA:

"Ja też mam swoje słabe strony i potknięcia, ale myślę, że najważniejsze jest, by chcieć wyciągać z nich właściwe wnioski: człowiek popełnił zło, przyjął to do wiadomości, zasmuca go fakt, że znalazł się w tak kiepskim stanie i ten smutek właśnie to przejęcie się własną miernotą może okazać się zbawienne - o ile wyzwoli dość siły, która powstrzyma go przed ponowną kraksą". / red. M. Krzyżanek, "Być szczęśliwym", Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1999/

Ty też upadałeś na swojej drodze jednak Twoje upadki różnią się od moich. Ciebie przygniatał ciężar moich win, dla mnie powodem upadku bywa własna głupota. Panie Jezu, proszę Cię, naucz mnie przyjmować z pokorą własne słabości i potknięcia. Niech nie będą dla mnie źródłem smutku, ale siły i wiary w to, że dzięki nim mogę się stać lepszym człowiekiem.


kliknij, aby powiększyć

Czwartek 05.03.2015

"ZAPRAWDĘ, POWIADAM CI:
DZIŚ ZE MNĄ BĘDZIESZ W RAJU"

(Łk 23, 43)

ŚWIADECTWO MARKA CITKI:

"Istotne jest to, co mamy w sercu i według tego będziemy sądzeni. Pismo Święte mówi: "Gdzie skarb wasz, tam serce wasze". I dlatego sądzić nas będą z uczynków i z intencji, czyli z tego, co mieliśmy w sercu. Czy była tam złość, nienawiść, czy też miłość i dobro? Pan Jezus mówił, że należy najpierw pogodzić się z bratem, z wrogiem, a dopiero potem przyjść na modlitwę. Trzeba bardzo nad sobą pracować, by móc w każdym człowieku odszukać i dostrzec dobro. Pomagając komuś, powinniśmy stale zadawać sobie pytanie o intencje naszych czynów, czy są czyste, czy nie szukamy poklasku i uznania... Myślę, że nasze słowa powinny odzwierciedlać to, co mamy w sercu - nie wolno udawać. Gdy nasze serce nie jest czyste stajemy się złośliwi, nerwowi, nie ma w nas miłosierdzia. Łatwo kochać bliskich, dużo trudniej kochać wszystkich - trzeba jednak się starać. I ja się staram...". / red. M. Krzyżanek, "Być szczęśliwym", Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1999/

Panie Jezu, dodawaj mi odwagi do tego, abym w każdej sytuacji potrafił być sobą, abym nie udawał kogoś, kim nie jestem. Pomóż zrozumieć, że moje słabości mogą stać się dla mnie źródłem mojej mocy, odwagi i bycia dobrym człowiekiem.


kliknij, aby powiększyć

Wtorek 03.03.2015

"ZAPRAWDĘ, POWIADAM CI:
DZIŚ ZE MNĄ BĘDZIESZ W RAJU"

(Łk 23, 43)

ŚWIADECTWO JERZEGO BUZKA:

"Tylko ta owca jest poszukiwana, która zaginęła; tylko niewolnik zostaje wyzwolony; tylko ubogi zostaje ubogacony; tylko niemocny jest pokrzepiony; tylko pokorny zostaje wywyższony; tylko to, co puste, zostaje wypełnione; tylko to, co nie istnieje, zostaje wybudowane - napisał kiedyś Marcin Luter. Podobnie szczęśliwymi są ci, którzy zrobili miejsce Bogu w swoim życiu i pozwalając, aby nieustannie obdarzał ich swą łaską, trwają w intymnej, życiodajnej więzi z Nim. Naśladowanie Boga zbliża nas do innych ludzi, a przez to czyni nas szczęśliwymi. Nie zajmujemy się już sobą, nie dbamy o własne potrzeby, lecz całkowicie jesteśmy skierowani ku Bogu i ku innym ludziom. Zapominamy o własnym dobru i pożytku, aby starać się o ich dobro i pożytek. Czy nie na tym właśnie ma polegać Królestwo Boże, w którym Bóg - Ten, Który zapomniał o sobie i w Chrystusie oddała za nas życie - będzie wszystkim we wszystkich?" / red. M. Krzyżanek, "Być szczęśliwym", Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1999/

Panie Jezu, przeszedłeś dla mnie tę drogę, abym zrozumiał, że Twoja droga z krzyżem zakończyła się Golgotą aby moja zakończyła się niebem. Pomóż zapominać o sobie, o swoich potrzebach i wygodnictwie, i otwieraj moje serce jeszcze bardziej na potrzeby tych wszystkich, których stawiasz na mojej drodze.


kliknij, aby powiększyć

Poniedziałek 02.03.2015

"ZAPRAWDĘ, POWIADAM CI:
DZIŚ ZE MNĄ BĘDZIESZ W RAJU"

(Łk 23, 43)

"Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: „Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas". Lecz drugi, karcąc go, rzekł: „Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż taką samą karę ponosisz? My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił". I dodał: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego Królestwa". Jezus odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze mną będziesz w raju".
Jezu, jesteś w agonii - a ciągle jeszcze znajdujesz w swoim sercu miejsce dla cudzego cierpienia. Łotr prosi Cię, byś na niego wspomniał. A Ty obiecujesz mu raj. I wchodzi z Tobą do raju Twego Ojca.
Dajesz nam kolejny dowód, że przyszedłeś nie dla sprawiedliwych, ale dla grzesznych. To nowy dowód niepojętej Twojej dobroci. To nowy dowód, że Tobie, Jezu, zależy przede wszystkim na tym, by spotkać nas wszystkich w wiecznej chwale.
Jednego tylko żądasz, by ufać i opierać się na Twojej wszechmocy, dobroci i Twoim miłosierdziu!

ŚWIADECTWO ŚW. TERESY

Gdy Mała Tereska dowiedziała się o Henrim Pranzinim, wielkim zbrodniarzu, który – skazany na szafot – trwał uparcie w niewierze, zaczęła szturmować niebo.
Bardzo długo modliła się za skazańca. Pisała, że „sama nic nie może uczynić”, ofiarowała więc Bogu zasługi męki Jezusa. Cud dokonał się na samej szubienicy 31 sierpnia 1887 r.
Zanim sznur oplótł głowę skazańca, ten odwrócił się nagle, złapał krucyfiks i „trzykroć ucałował święte rany”. (http://gosc.pl/doc/793424.Zbrodniarz-chwyta-krzyz)

Dobry Łotr był przybity do krzyża. Jedyne co mógł, to mówić. Ale zamiast przeklinać swych prześladowców i wyśmiewać współtowarzysza niedoli, wybrał inną drogę. Skarcił grzesznika. Wyznał swoją winę. Uznał w Jezusie niewinną ofiarę. Uznał też w Nim Króla, swego Pana i Boga. Poprosił Go o pamięć o nim, gdy Jezus powróci do swego Królestwa. Czy to mało uczynków dla kogoś w takiej sytuacji? Wydaje się, że sporo. Wystarczyły one Jezusowi. Nie tłumaczmy się więc, że w naszej sytuacji niewiele możemy zrobić. Trudno sobie wyobrazić sytuację gorszą niż ta, w której był łotr, ale nie przeszkodziło mu to w niczym. Zrobił co mógł w swojej sytuacji i Bóg tylko tego, a może aż tego od nas wymaga.
Panie Jezu, dodawaj nam odwagi w sytuacjach, które po ludzku wydają się nam beznadziejne. Pomóż, abyśmy potrafili zawsze stawać po stronie Prawdy. Po Twojej stronie.


kliknij, aby powiększyć

Piątek 27.02.2015

"OJCZE PRZEBACZ IM, BO NIE WIEDZĄ, CO CZYNIĄ"(Łk 23, 34)

ŚWIADECTWO KRZYSZTOFA HOŁOWCZYCA:

"Miłosierdzie jest gotowością niesienia pomocy - pomagam także (komuś innemu i sobie), gdy okazuję taką gotowość. Również wybaczenia złości i głupoty. Z tych dwojga gorsza jest głupota. Złego człowieka łatwiej można naprostować, przekonać go do tego, co dobre. Natomiast głupi nigdy tego nie zrozumie. Swoją głupotą będzie krzywdził drugiego - i tego obawiam się najbardziej. Ale wybaczać trzeba nawet tym, którzy uważają, że oszustwo i wyrządzanie krzywdy to coś zupełnie normalnego. Nie możemy ludzi przekreślać doszczętnie, nie dając im cienia szansy. Dlatego nawet w kimś prezentującym się nam jak wcielenie zła powinniśmy spróbować wytropić choćby resztki człowieczeństwa, a może nawet prawdziwego człowieka, który gdzieś tam został zwyczajnie skaleczony przez życie, przez swoje środowisko czy wpływ otoczenia. Być może ta wyciągnięta do niego miłosierna dłoń wydobędzie go z czegoś strasznego, z jakiegoś bagna - i będzie to jeszcze jeden porządny człowiek na świecie. / red. M. Krzyżanek, "Być szczęśliwym", Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1999/

Panie Jezu, zabrali Cię od przyjaciół, krzyczeli, że jesteś winny, że za bardzo kochasz. Zabili Cię.
A Ty wciąż za bardzo kochasz. Zabili Cię za miłość.
Panie Jezu pomóż kochać i przebaczać tak, jak Ty, w milczeniu...


kliknij, aby powiększyć

Czwartek 26.02.2015

"OJCZE PRZEBACZ IM, BO NIE WIEDZĄ, CO CZYNIĄ"(Łk 23, 34)

ŚWIADECTWO MARKA CITKI:

"W modlitwie "Ojcze nasz..." wypowiadamy te słowa: odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy... Jeśli więc chcemy, by Pan Bóg odpuścił nam nasze grzechy, to i my musimy być miłosierni wobec naszych bliźnich. Najtrudniej okazać miłosierdzie tym, którzy według nas na nie zasługują, oszukują nas, nadużywają naszej dobroci (ludzie często wykorzystują nasze miłosierdzie). Jednak Pan Jezus naucza przebaczać. Kiedyś na kopniaka odpowiadałem kopniakiem, na faul - faulem. Dzięki nawróceniu inaczej ukształtowała się moja duchowa osobowość. Spostrzegłem, że umiem wybaczać. Na meczu jest trudniej, człowiek kieruje się emocjami, jest pod presją otoczenia, ale i wtedy staram się panować nad sobą. Poza boiskiem wybaczenie i okazywanie miłosierdzia nie przychodzi mi już z taka trudnością jak niegdyś. Staram się też nie nosić w sercu żadnej "zadry", żadnej niechęci, żadnego żalu..." / red. M. Krzyżanek, "Być szczęśliwym", Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1999/

Panie Jezu, Twoje ramiona zostały przybite do krzyża, aby nigdy nikt nie wpadł na pomysł by je zamknąć w geście odrzucenia lub wykluczenia. Twoje ramiona są przytwierdzone i nie poruszają się więcej. Na zawsze pozostaną już otwarte, aby przyjmować wszystkich. Pomóż, aby i moje ramiona były zawsze otwarte na drugiego człowieka.


kliknij, aby powiększyć

Środa 25.02.2015

"OJCZE PRZEBACZ IM, BO NIE WIEDZĄ, CO CZYNIĄ"(Łk 23, 34)


ŚWIADECTWO KRZYSZTOFA HOŁOWCZYCA:

"Miłosierdzie jest gotowością niesienia pomocy - pomagam także (komuś innemu i sobie), gdy okazuję taką gotowość. Również wybaczenia złości i głupoty. Z tych dwojga gorsza jest głupota. Złego człowieka łatwiej można naprostować, przekonać go do tego, co dobre. Natomiast głupi nigdy tego nie zrozumie. Swoją głupotą będzie krzywdził drugiego - i tego obawiam się najbardziej. Ale wybaczać trzeba nawet tym, którzy uważają, że oszustwo i wyrządzanie krzywdy to coś zupełnie normalnego. Nie możemy ludzi przekreślać doszczętnie, nie dając im cienia szansy. Dlatego nawet w kimś prezentującym się nam jak wcielenie zła powinniśmy spróbować wytropić choćby resztki człowieczeństwa, a może nawet prawdziwego człowieka, który gdzieś tam został zwyczajnie skaleczony przez życie, przez swoje środowisko czy wpływ otoczenia. Być może ta wyciągnięta do niego miłosierna dłoń wydobędzie go z czegoś strasznego, z jakiegoś bagna - i będzie to jeszcze jeden porządny człowiek na świecie. / red. M. Krzyżanek, "Być szczęśliwym", Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1999/

Panie Jezu, zabrali Cię od przyjaciół, krzyczeli, że jesteś winny, że za bardzo kochasz. Zabili Cię. A Ty wciąż za bardzo kochasz. Zabili Cię za miłość.
Panie Jezu pomóż kochać i przebaczać tak, jak Ty, w milczeniu...


kliknij, aby powiększyć

Wtorek 24.02.2015

"OJCZE PRZEBACZ IM, BO NIE WIEDZĄ, CO CZYNIĄ"(Łk 23, 34)


ŚWIADECTWO ADAMA BACHLEDY-CURUSIA:

"Ileż to razy w życiu osądzamy naszych bliźnich, krytykujemy, wytykamy im wad, pouczamy: co i jak mają czynić. Ileż to razy obrażamy się na tych, którzy próbują nas pouczać, wytykają nam nasze błędy. Łatwo jest krytykować, ale trudno krytykę przyjmować. Myślę, że najlepiej byłoby żyć według słów Boga: Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. W tej Bożej mądrości zamyka się najsprawiedliwsza prawda. Przyjmujmy naszych bliźnich takimi, jakimi są. Moi rodzice, katecheta, a potem życie nauczyło mnie, by modlić się za wrogów, nie złorzeczyć nikomu, nie kierować złych myśli pod czyimkolwiek adresem. Nauczono mnie wybaczać. A jeżeli kogoś skrzywdziłem, może nieświadomie - przeprosić i przyznać się do błędu niesprawiedliwości. Nauczono mnie tez przyjmować dary życia; te najbardziej szczodre i te mniej szczodre, czasem pełne goryczy. Uważam je za część życia bardzo potrzebną człowiekowi, bo przez ten ból i gorycz dochodzimy do sprawiedliwości i lepszego poznania. Zrozumiałem, że ta część mojego życia widocznie wtopiona jest w wielki plan Boga i mnie nic do tego. Chrystusa opluwano, biczowano. Przyjmował to z pokorą. Ileż razy tak właśnie, słowem, biczuje się ludzi w imię fałszywie pojętych idei. Nie sposób walczyć z takim postępowaniem. Modlę się za tych, którzy są moimi wrogami. Przekonałem się wiele razy, że po tym, co złe przychodzi dobro". / red. M. Krzyżanek, "Być szczęśliwym", Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1999/

Naucz Panie kochać Cię w drugim człowieku, zwłaszcza w tym, który sprawia mi ból, który rani. Naucz i pomóż częściej przebaczyć niż odpłacać złem za zło.
Panie Jezu, nie znam granicy swej słabości, nie znam granicy Twojej mocy, ale to wiem:
Krzyżem lęk odjąłeś, słabość mocą uczyniłeś.
Jak Cię nie kochać Panie?..


kliknij, aby powiększyć

Poniedziałek 23.02.2015

"OJCZE PRZEBACZ IM, BO NIE WIEDZĄ, CO CZYNIĄ" (Łk 23, 34)

Na krzyżu Pan Jezus ostatkiem sił przemawia do nas siedem razy. To już ostatnie z Jego słów. Tuż przed śmiercią daje nam poznać, co się rozgrywa w Jego sercu. Testament, który w ten sposób pozostawia, jest nam szczególnie drogi.
Panie Jezus Chryste, dziękujemy Ci za to, że ciągle przemawiasz do nas, szczególnie dziękujemy Ci za te ostatnie słowa, które - jako swój testament - skierowałeś do każdego z nas z wysokości krzyża.
Powiedziałeś je także do mnie. Spraw, aby wniknęły one w moje serce. Jak najgłębiej. Do samego dna. Abym je pojął. Aby już nigdy nie uległy zapomnieniu, lecz aby żyły i stały się mocą w moim sercu. Dlatego zechciej wyrzec je do mnie jeszcze raz. Tak, bym posłyszał dźwięk Twego głosu.

ŚWIADECTWO ELENI

Dwadzieścia jeden lat temu straciła córkę. Afrodyta miała siedemnaście lat, uczyła się w liceum plastycznym. Jej były chłopak, zazdrosny o dziewczynę, zawiózł ja do lasu i... zastrzelił. Eleni zawalił się świat. A jednak od razu, w pierwszym odruchu, zadzwoniła do matki Piotra. Wiedziała, że i ona przeżywa tragedię, że również straciła w jakiś sposób syna. Piosenkarka nigdy nie nazwała go mordercą. – Przebaczyłam od razu. W tym momencie poczułam spokój. Nie umiałam żyć z nienawiścią w sercu. Ludzie kręcili głowami. Przebaczenia nauczyli mnie rodzice. Mówili: – Nawet jeśli ktoś źle czyni, nie wie, co robi. (http://gosc.pl/doc/793406.Kamien-z-serca-Eleni)

Pytam dziś samego siebie, czy istnieją jacyś ludzie, którym jeszcze nie przebaczyłem albo którym jeszcze nie jestem w stanie przebaczyć? Może to moi koledzy, którzy wyśmiewali się ze mnie gdy źle napisałem sprawdzian albo coś mi się nie udało? Może to rówieśnicy, którzy mnie odtrącają, nie tolerują czy unikają? Może to nauczyciel, który niesprawiedliwie mnie ocenił? Może ktoś z rodziny?
Przyprowadzam ich w sercu do Ciebie, Jezu, pod Twój krzyż, byś pomógł mi powiedzieć wraz z Tobą: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. I naucz mnie tej sztuki codziennego przebaczania, która nie jest dla mięczaków, ale wymaga wielkiej odwagi i miłości. Pomóż mi każdego dnia zło dobrem zwyciężać.


kliknij, aby powiększyć

Piątek 20.02.2015

Nasza wielkopostna jałmużna

Utalentowany piłkarz w śpiączce. Pomóżmy Marcinowi wrócić do gry!
Przez 12 lat z zapałem biegał po boisku. Piłka nożna była jego wielką pasją. Grał w Lubliniance, BKS Lublin i Widoku Lublin. W swoim sportowym CV, które zamieścił na jednym z portali internetowych, napisał: "Jestem dobry technicznie, szybkościowo nie odstaję od przeciwnika, a na boisku zawsze daję z siebie wszystko i oddaję piłce nożnej całe swoje serce". Pod koniec 2013 r. sportową karierę Marcina Hemperka przerwała choroba. Zatrzymanie akcji serca i niedotlenienie mózgu spowodowało, iż Marcin po operacji nie wybudził się ze śpiączki. 18-latek, uczeń lubelskiego Zespołu Szkół Elektronicznych, już od ponad roku przebywa w warszawskiej klinice "Budzik", gdzie ze sportowym zacięciem walczy o powrót do zdrowia. Potrzebuje jednak waszej pomocy. Po rocznym pobycie w klinice, wraca w marcu do domu. Koszt leków, rehabilitacji i sprzętu potrzebnego Marcinowi przekracza możliwości finansowe jego najbliższych. Dlatego apelujemy o dobrowolne wsparcie finansowe oraz modlitwę, w tym najtrudniejszym dla Marcina meczu w grze o jego powrót do zdrowia i życia.


kliknij, aby powiększyć

Czwartek 19.02.2015

Nasz Wielki Post

W okresie Wielkiego Postu zapraszamy wszystkich uczniów, rodziców, nauczycieli i pracowników szkoły do podjęcia wspólnej pracy wielkopostnej. Skupimy się przede wszystkim na modlitwie i jałmużnie.
Nasze rozważania modlitewne będą oparte na ostatnich słowach Pana Jezusa, które wypowiedział do nas z wysokości Krzyża.
W każdy poniedziałek usłyszymy jedno z ostatnich słów/zdań Pana Jezusa oraz krótkie wyjaśnienie, które pomoże nam lepiej je zrozumieć, czy nawet odnieść do swojego życia. Usłyszymy również świadectwo osoby bardziej lub mniej znanej, które będzie mówiło o doświadczeniu Pana Boga w jej życiu.
W pozostałe dni tygodnia będziemy słuchali świadectw odnoszących się do poniedziałkowych słów.
Uczniów klas młodszych zapraszamy na wspólną Drogę Krzyżową, która (już tradycyjnie) będzie w kaplicy Sióstr Urszulanek w każdy piątek o godz. 13.00.


kliknij, aby powiększyć

Środa 18.02.2015

Popielec

Dziś Środa Popielcowa, która rozpoczyna czterdziestodniowy okres Wielkiego Postu. Cała społeczność szkolna o godzinie 8:00 uczestniczyła we Mszy Świętej w kościele pobrygidkowskim pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej. Podczas Eucharystii nastąpiło posypanie głów popiołem, oznaczające wezwanie do pokuty i nawrócenia.